14 listopada 2010

W weekendowym gronie

Obiad z przyjaciółmi. Dla przyjaciół właściwie, bo u mnie. Jak co weekend. Kiedyś obiecałem sobie, będąc nikim więcej niż młodym marzycielem, że w przyszłości będę miał pełną kuchnie i pełną głowę i co weekend schodzić się będą do mnie najbliżsi przyjaciele. Miło spędzić czas i przy okazji zjeść coś innego niż serwują nam restauracje, fast foody i inne lokale w mieście. Znakomicie odnalazła się w tym gronie. Z ogromną ciekawością, zmieszaną z małą dozą lęku i niepewności oczekiwałem jej pierwszej konfrontacji z moimi przyjaciółmi kilka miesięcy temu. Jak się okazało nie miałem się czego obawiać. Zdała. Przyjęta do zakonu. Co weekend zaskakuje nas czymś nowym, tak jakby przygotowywała się do każdego popołudnia przez kilkanaście godzin, formułując zagadnienia, ubierając w słowa historie z dalszej czy bliższej przeszłości. Pełna optymizmu, którego jak sama wspomina tak jej brakowało, a którym ją zaraziłem, doświadczona przez życie, dodatkowo świetnie spełniała się w roli pomocy w kuchni. Potrafiła obłędnie gotować, aczkolwiek w te cotygodniowe spotkania musiała zadowolić się jedynie statusem pomocy kuchennej. Ja rządzę w kuchni. Przynajmniej tak mi się wydaje. Przynajmniej w weekendy. Dzięki tym z pozoru nic nieznaczącym spotkaniom, nie brakuje mi takich prawdziwych rozmów, nie taniej paplaniny o wszystkim i o niczym, tylko rozmów o życiu, o ludziach, planach, marzeniach, ideach, nie brakuje też sporów, konstruktywnych argumentów, inteligentnych konkluzji i trafnych spostrzeżeń. Zastanawiam się wielokrotnie jak te obiady będą wyglądać za lat kilkanaście, kilkadziesiąt. Czy wciąż będziemy przesiadywać w moim mieszkaniu? Czy grono się powiększy? A może kogoś zabraknie? Czy będziemy czerpać z tych kilku godzin tyle samo radości co dziś? Myślę, że nawet więcej. Będzie więcej do wspominania. Ktoś kiedyś powiedział, że jedzenie to seks dla starszych ludzi. Cholernie prawdziwe stwierdzenie. Życiowe doświadczenia każdego z nas zapewnią nam dodatkowe godziny rozważań. I jedzenie będzie lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz