5 listopada 2010

Cisza

Tylko przekręciła klucz w zamku, tylko szarpnęła drzwi i już byliśmy w drodze do sypialni. Nawet najbardziej pewny siebie facet nie przewiduje od razu znaleźć się w sypialni swojej kochanki. Godzina jedenasta. Zgaszone światła. Nie miałem nawet okazji przyjrzeć się jej mieszkaniu, oczy nie zdążyły się przyzwyczaić do panujących ciemności, a ja już siedziałem na łóżku. Dopiero dziś przekonałem się, co oznacza kompletna cisza. Mimo tego, iż słyszalne były nasze szybkie oddechy to wiedziałem, że to jest cisza. Prawdziwa. Jedyna. Stanęła przede mną. W niewyobrażalnie seksowny sposób zrzuciła buty. Potem powoli zaczęła rozpinać guziki koszuli, aż doszła do końca. Jeden po drugim. Z jednej strony nic nie równa się z tym jak po raz pierwszy rozbierasz kobietę. Bo facet nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety. Guzik po guziku. Z drugiej jednak strony, uwielbiam patrzeć, jak kobieta się rozbiera. Wszystko jedno, czy potem idę z nią do łóżka, czy nie - zawsze jest w tym coś wspaniale podniecającego. Ostatni guzik. Wzruszyła ramionami jakby od niechcenia i nie było koszuli. Biustonosza również. Piersi takie, że można było oszaleć. Kolejny przystanek. Klamra. Srebrna. Matowa. Raz. Dwa. Trzy. Dźwięk rozpinanego zamka. Czarne majtki. A potem nic. Dopiero w tym momencie zdałem sobie sprawę, że przez ten cały czas siedziałem nieruchomo. Zauważyła moje drgnięcie, kiedy próbowałem zabrać się za swoją koszulę. Delikatnie się uśmiechnęła, kręcąc głową. Zaczęła mnie rozbierać, bardzo powoli, przerywając często by spojrzeć na mnie z tym samym, seksownym uśmiechem. Sam nie wiem, co oznaczał. Czułem jej zapach. Pachniała domem i cudownie parzoną kawą. Czułem jej oddech. Miała smukłe i kształtne ramiona. Gdy moja koszula wylądowała na podłodze, przebiegła mi palcami po klatce piersiowej. Dreszcz. Nawet nie będę próbować opisywać tej nocy. Seks nie nadaję się do ubierania w słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz